fbpx

PARTNER BLOGA:

Nie daj się zaskoczyć na drodze!

Przewiń w dół

Wio­sną i latem wraz z pierw­szy­mi pro­mie­nia­mi słoń­ca w kie­row­ców wstę­pu­je nowe życie. Poja­wia­ją się uśmie­chy na twa­rzach, a pra­wa noga robi się jakaś taka cięż­ka. Nie­ste­ty sta­ty­sty­ki doty­czą­ce wypad­ków na dro­gach są prze­ra­ża­ją­ce. W 2013 roku sta­ty­stycz­nie każ­de­go dnia w wypad­ku zgi­nę­ło 9 osób, a 117 zosta­ło ran­nych. Czu­je­cie ska­le pro­ble­mu?

To tak jak­by każ­de­go dnia docho­dzi­ło do kata­stro­fy lotow­skie­go Embra­era 195 LR. Co praw­da więk­szość pasa­że­rów prze­ży­ła, ale… robi wra­że­nie?

Kil­ka lat temu poja­wi­ły się bil­l­bo­ar­dy z hasłem: Idzie wio­sna. Będą warzy­wa. Pod­nio­sło się larum, że jak tak moż­na. Akcja mia­ła na celu zwró­ce­nie uwa­gi na sza­le­ją­cych po dro­gach kie­row­ców moto­cy­kli. Ale czy tyl­ko moto­cy­kli­ści zacho­wu­ją się nie­od­po­wie­dzial­nie? Kie­row­cy aut nie zosta­ją w tyle. Co wię­cej, moż­na mieć wra­że­nie, że kon­ku­ru­ją z moto­cy­kli­sta­mi o to, komu uda się przy­cią­gnąć wię­cej uwa­gi.

źródło: kampaniespoleczne.pl
źró­dło: kampaniespoleczne.pl

Nie­ste­ty tak już jest, że w każ­dej gru­pie spo­łecz­nej jest pewien odse­tek… ludzi nie­od­po­wie­dzial­nych. Wśród pol­skich kie­row­ców ta gru­pa jest sto­sun­ko­wo licz­na. I nie cho­dzi mi tyl­ko o to, że więk­szość nie ogar­nia pod­sta­wo­wych manew­rów na dro­dze. Roz­pę­dza­nie, skrę­ca­nie i hamo­wa­nie zna­ko­mi­ta więk­szość ma opa­no­wa­ne w stop­niu mier­nym. Nie­ste­ty powol­ne osią­ga­nie dużych pręd­ko­ści wycho­dzi nam bar­dzo dobrze. I tu docho­dzi do tra­ge­dii. Poli­cjan­ci mówią o nie­do­sto­so­wa­niu pręd­ko­ści do warun­ków na dro­dze i nie­ste­ty mają rację. Powie­cie, że trud­no… taki mamy kli­mat. Mało auto­strad i dróg eks­pre­so­wych, a każ­de­mu się śpie­szy. No tak, ale czy aż tak bar­dzo nam się śpie­szy, że musi­my jeź­dzić jak waria­ci? Czy pozor­nie szyb­ka jaz­da opła­ca się? Piszę „pozor­nie”, bo chwi­lo­we roz­pę­dza­nie się do 180km/h tyl­ko po to, żeby za chwi­lę hamo­wać do 80km/h nie ma nic wspól­ne­go z szyb­ką jaz­dą. Cytu­jąc Sobie­sła­wa Zasa­dę war­to wspo­mnieć, że jaz­da musi być przede wszyst­kim płyn­na. War­to na to zwró­cić uwa­gę. 

Najważniejszą rzeczą jakiej powinniśmy się nauczyć jest panowanie nad emocjami i nie wpadanie w panikę w sytuacjach kryzysowych.
Naj­waż­niej­szą rze­czą jakiej powin­ni­śmy się nauczyć jest pano­wa­nie nad emo­cja­mi i nie wpa­da­nie w pani­kę w sytu­acjach kry­zy­so­wych.

Jeśli zacznie­cie obser­wo­wać innych kie­row­ców na dro­dze to może­cie dojść do wnio­sku, że nawet ci pozor­nie naj­szyb­si, jadą i tak w takim tem­pie jak resz­ta, któ­ra nie uda­je mistrzów kie­row­ni­cy. Na dro­gach kra­jo­wych mozol­nie wyprze­dza­ją idąc na peł­nej… prze­pust­ni­cy, a już w naj­bliż­szym mie­ście sto­ją dwa auta przed nami. Cza­sem też po pro­stu zjeż­dża­ją na sta­cję ben­zy­no­wą i do knaj­py po kil­ka razy, bo albo kaw­ka, albo woda, albo kanap­ka. Tacy mistrzo­wie wyprze­dza­ją nas na tra­sie kil­ka razy i koniec koń­ców osią­ga­ją cel w takim samym cza­sie jak my

Dobrym poli­go­nem doświad­czal­nym jest też auto­stra­da. Naj­lep­sza jest A2 ze wzglę­du na spo­sób pobie­ra­nia opłat. Bram­ki są, tak jak­by, zna­ny­mi z zawo­dów spor­to­wych punk­ta­mi neu­tra­li­za­cji. Wystar­czy, że pan z szyb­kie­go auta źle wybie­rze bram­kę i koniec. Zno­wu się z nim spo­ty­ka­my. Jego fru­stra­cja rośnie, bo prze­cież zało­żył sobie, że 300km poko­na w nie­wie­le ponad 2 godzi­ny. Więc co robi? Zaczy­na jechać jesz­cze szyb­ciej. Jaki jest efekt? Na kolej­nych bram­kach zno­wu sta­nął za gościem, któ­ry ma dwu­stu­zło­to­wy bank­not, a pani w okien­ku nie ma wydać, więc musi iść roz­mie­nić. Pan cze­ka i patrzy, że jego auto na ostat­nim odcin­ku spa­li­ło 15l/100km. W tej wła­śnie chwi­li do pra­wej, pustej bram­ki dojeż­dża­my my. Czy brzmi to zna­jo­mo? Któ­rym kie­row­cą jeste­ście?

No, ale mia­ło być o zasko­cze­niach na dro­dze. Co może nas zasko­czyć? Prak­tycz­nie wszyst­ko. Inni kie­row­cy, pie­si, zwie­rzę­ta (nie tyl­ko domo­we). Jak się nie dać zasko­czyć? Sku­pić się na jeź­dzie. Wiem, że to może być trud­ne, ale napraw­dę war­to. Bar­dzo pomoc­ne mogą się oka­zać szko­le­nia z zakre­su jaz­dy pro­ak­tyw­nej (defen­syw­nej).  Takie szko­le­nia pozwo­lą nam na pod­nie­sie­nie swo­ich umie­jęt­no­ści w zakre­sie tech­ni­ki jaz­dy i obser­wa­cji sytu­acji na dro­dze. Dzię­ki temu lepiej dosto­su­je­my nasza pręd­kość i styl jaz­dy do warun­ków panu­ją­cych na dro­dze. War­to też poznać zasa­dy eco­dri­vin­gu. Jeśli chce­cie nauczyć się jak oszczę­dzać pali­wo i jed­no­cze­śnie nie być zawa­li­dro­gą i płyn­nie poru­szać się po dro­gach, to jest to pro­po­zy­cja dla was. Samo mniej­sze spa­la­nie to tyl­ko jed­na stro­na meda­lu. Dru­ga to fakt zuży­cia pod­ze­spo­łów auta. Dro­gi są coraz bar­dziej zatło­czo­ne i coraz mniej jest miej­sca na sza­leń­stwa. Dużo lep­szym roz­wią­za­niem jest wybra­nie się na tor. Z doświad­cze­nia wiem, że więk­szość osób, któ­re posma­ko­wa­ły jaz­dy po torze odpusz­cza sza­leń­stwa ulicz­ne. I nie musi to być od razu nord­schle­ife. Wystar­czy na przy­kład Lublin. Moż­na też spró­bo­wać swo­ich sił w KJSach.

 Tre­ning czy­ni mistrza. Ćwi­cze­nia na pla­cu z trolley’ami i na pły­cie pośli­zgo­wej orga­ni­zu­je wie­le ośrod­ków dosko­na­le­nia jaz­dy w całym kra­ju. Jeśli będzie­cie wie­dzie­li, co może stać się z autem w róż­nych sytu­acjach dro­go­wych i będzie­cie sku­pie­ni na jeź­dzie, to jest mniej­sza szan­sa, że coś was prze­stra­szy. Pozo­sta­ją jed­nak spra­wy, na któ­re nie mamy wpły­wu. Są to inni kie­row­cy, pie­si i zwie­rzę­ta.

Jak sobie z nimi radzić? Doświad­cze­nie zdo­by­te na dro­dze pozwa­la od cza­su do cza­su „wyczuć”, co szy­ku­je dla nas inny kie­row­ca. Nic jed­nak nie pora­dzi­my na kie­row­ców kom­baj­nów, cią­gni­ków rol­ni­czych z przy­cze­pa­mi i zako­cha­nych marzy­cie­li, któ­rzy nie patrzą w luster­ka i mają ogra­ni­czo­ną per­cep­cję. Tu ratu­je nas jaz­da bez podej­mo­wa­nia ryzy­ka i dobrze dobra­na pręd­kość. To samo tyczy się pie­szych i zwie­rząt. Może nie wypa­da tak ich wrzu­cać do jed­ne­go wor­ka, ale potra­fią się oni zacho­wy­wać irra­cjo­nal­nie. Nie­spo­dzie­wa­ne wtar­gnię­cie na dro­gę bar­dzo czę­sto koń­czy się źle. Naj­gor­szy­mi „użyt­kow­ni­ka­mi” dro­gi są nie­wąt­pli­wie zwie­rzę­ta. Wie­le z nich potra­fi nas zasko­czyć po zmro­ku. Kie­dy jedzie­my dro­gą przez las i wyda­je nam się, że moż­na przy­ci­snąć… Na dro­gę wyska­ku­je łoś, jeleń, sar­na lub dzik. Kon­fron­ta­cja z takim miesz­kań­cem lasu nigdy nie koń­czy się dobrze. W naj­lep­szym wypad­ku nasze auto pój­dzie do kasa­cji. W gor­szym… Nie musze chy­ba niko­mu tłu­ma­czyć co może się stać po zde­rze­niu z łosiem?

Nawet pozornie niegroźne i małe zwierzę może spowodować zagrożenie na drodze. Nie ignorujmy znaków ostrzegających przed możliwością wtargnięcia zwierząt na drogę.
Nawet pozor­nie nie­groź­ne i małe zwie­rzę może spo­wo­do­wać zagro­że­nie na dro­dze. Nie igno­ruj­my zna­ków ostrze­ga­ją­cych przed moż­li­wo­ścią wtar­gnię­cia zwie­rząt na dro­gę.

Poza kwe­stia­mi zwią­za­ny­mi z ruchem dro­go­wym i jego uczest­ni­ka­mi jest jesz­cze jeden waż­ny wątek zwią­za­ny z zasko­cze­niem na dro­dze. Cho­dzi mi o stan tech­nicz­ny auta. Roze­rwa­ne opo­ny, roz­pię­te drąż­ki kie­row­ni­cze, prze­grza­ne sil­ni­ki i roze­rwa­ne paski kli­no­we lub roz­rzą­du. To nie­ste­ty zda­rza się dość czę­sto. Dla­cze­go? Nie­ste­ty poziom kul­tu­ry tech­nicz­nej w naszym kra­ju jest wciąż za niski. Poza tym pro­ce­du­ra bada­nia tech­nicz­ne­go jest zbyt oszczęd­na (pomi­jam przy­pad­ki „kupo­wa­nia” pie­cząt­ki w dowo­dzie). Za niska jest też świa­do­mość i wie­dza kie­row­ców. Auta są ser­wi­so­wa­ne zbyt oszczęd­nie, a bar­dzo czę­sto ogra­ni­cza się to jedy­nie do wymia­ny ole­ju. Dobrze, że cho­ciaż tyle. Oczy­wi­ście są auta mniej lub bar­dziej awa­ryj­ne, ale nawet naj­lep­szy samo­chód na świe­cie nie da sobie rady ze sta­rym pły­nem w ukła­dzie chło­dze­nia lub hamul­co­wym. Nale­ży pamię­tać, że poza regu­lar­ną wymia­ną ole­ju w zgo­dzie z zale­ce­nia­mi pro­du­cen­ta powin­ni­śmy wymie­niać płyn hamul­co­wy co dwa lata, a płyn w ukła­dzie chło­dze­nia co pięć.  Trze­ba pogo­dzić się z tym, że utrzy­ma­nie samo­cho­du kosz­tu­je. 

Jeśli jesz­cze nie widzie­li­ście fil­mu o ukła­dach hamul­co­wych i wymia­nie pły­nów, zapra­szam do poprzed­nie­go arty­ku­łu. 

Tak jak każ­dą maszy­nę tak i nasz pojazd trze­ba regu­lar­nie i rze­tel­nie ser­wi­so­wać. Dosko­na­łym przy­kła­dem, na to jak dobry ser­wis może przez dłu­gie lata zapew­niać bez­a­wa­ryj­ną pra­cę są samo­lo­ty pasa­żer­skie. Bar­dzo dużo ponad dwu­dzie­sto­let­nich maszyn prze­wo­zi bez­piecz­nie pasa­że­rów. Gdy­by takie same reżi­my ser­wi­so­we zasto­so­wać do naszych aut to jeź­dzi­ły­by one znacz­nie dłu­żej niż nam się wyda­je.

Pod­su­mo­wu­jąc. Maka­ron nawi­ja­ny nam na uszy przez poli­cjan­tów wystę­pu­ją­cych w tele­wi­zji jest smacz­ny. Napraw­dę war­to zre­wi­do­wać swój styl jaz­dy. Rozu­miem, że przy­jem­ność, że adre­na­li­na, ale mimo wszyst­ko nie jeste­śmy sami na dro­dze i wszy­scy razem jeź­dzi­my po zatło­czo­nych, dziu­ra­wych i źle ozna­ko­wa­nych dro­gach. Jeśli zro­zu­mie­my, że lepiej sobie poma­gać w tych trud­nych warun­kach niż rywa­li­zo­wać to wszy­scy na tym zyska­ją. 

Na koniec zapra­szam do obej­rze­nia fil­mu. Pozo­sta­wiam go bez komen­ta­rza. Wyda­je mi się, że jest on zbęd­ny. Kto z was pisze smsy pro­wa­dząc auto?

  • 106
  •  
  •