PARTNER BLOGA:

Zasada ograniczonego zaufania

Przewiń w dół

Zasa­da ogra­ni­czo­ne­go zaufa­nia — jak ją sto­so­wać? Na to pyta­nie odpo­wia­da nowy roz­dział Nie­co­dzien­ne­go Porad­ni­ka Codzien­nej Jaz­dy.

Przed Wami pre­mie­ra nowe­go roz­dzia­łu Nie­co­dzien­ne­go Porad­ni­ka Codzien­nej Jaz­dy, któ­ry powstał pod patro­na­tem fir­my Ergo Hestia. Do tej pory mogli­ście prze­czy­tać już o komu­ni­ka­cji na dro­dze, bez­piecz­nym podró­żo­wa­niu auto­stra­dą, dosto­so­wy­wa­niu pręd­ko­ści do warun­ków, kul­tu­rze na dro­dze, spraw­nej jeź­dzie po mie­ście oraz jeź­dzie nocą.

Teraz czas na mój, jedy­ny dam­ski wkład w porad­nik 😉 Zaję­łam się tema­tem zasa­dy ogra­ni­czo­ne­go zaufa­nia. Co to takie­go? Co mówią prze­pi­sy, a co prak­ty­ka? Wszyst­ko dowie­cie się poni­żej. Zachę­cam do lek­tu­ry, na koń­cu cze­ka­ją na Was… nagro­dy 🙂

Zasada ograniczonego zaufania

W obec­nych cza­sach po dro­gach publicz­nych poru­sza się tak duża licz­ba wszel­kie­go rodza­ju pojaz­dów, że spraw­ne i bez­piecz­ne prze­miesz­cza­nie się z punk­tu A do punk­tu B zasłu­gu­je na mia­no survi­va­lu. Z tego też powo­du mia­sto słusz­nie nazy­wa­ne jest dżun­glą. Nale­ży pamię­tać o prze­pi­sach, mieć oczy dooko­ła gło­wy i spraw­nie obsłu­gi­wać swo­je auto. Tego same­go ocze­ku­je­my rów­nież od pozo­sta­łych kie­row­ców. Mamy nawet peł­ne pra­wo tego ocze­ki­wać. Rze­czy­wi­stość nie­ste­ty bru­tal­nie wery­fi­ku­je nasz punkt widze­nia. Trze­ba być naiw­nym jak dziec­ko, żeby wsia­dać za kie­row­ni­cę z prze­świad­cze­niem, że inni użyt­kow­ni­cy dróg grzecz­nie prze­strze­ga­ją kodek­su dro­go­we­go. To jak przy­znać z ręką na ser­cu, że regu­lar­nie, z dokład­no­ścią szwaj­car­skie­go zegar­ka, odpro­wa­dzasz samo­chód na prze­gląd (nawet po gwa­ran­cji), wszyst­kie czę­ści wymie­niasz na ory­gi­nal­ne, sto­su­jesz pły­ny i kosme­ty­ki z naj­wyż­szej pół­ki, wychu­cha­ne wozi­deł­ko stoi w ogrze­wa­nym gara­żu, Ty zaś jeź­dzisz, jak­by na pra­wym fote­lu nadal sie­dział egza­mi­na­tor… Las rąk? Nie. Zacho­wa­nie innych kie­row­ców rów­nież mniej lub bar­dziej może odbie­gać od ide­ału. Dla­te­go powi­nie­neś się liczyć z sytu­acja­mi, w któ­rych wyma­ga­ne jest zacho­wa­nie szcze­gól­nej ostroż­no­ści. W pra­wie o ruchu dro­go­wym wspo­mi­na się o tym w aż 16 miej­scach.

W pra­wie o ruchu dro­gowym o "szczególnej ostrożności" wspo­mina się w aż 16 miejscach.
W pra­wie o ruchu dro­gowym o “szcze­gól­nej ostroż­no­ści” wspo­mina się w aż 16 miej­scach.

Szcze­gól­na ostroż­ność to zwięk­sze­nie uwa­gi i dosto­so­wa­nie zacho­wa­nia do warun­ków i sytu­acji zmie­nia­ją­cych się na dro­dze, w stop­niu umoż­li­wia­ją­cym odpo­wied­nio szyb­ką reak­cję.

Oko­licz­no­ści, w któ­rych może­my się spo­dzie­wać, że coś pój­dzie nie po naszej myśli, mogą zaist­nieć z wsze­la­kich i nie­zli­czo­nych przy­czyn, ponie­waż bez­gra­nicz­na jest ludz­ka kre­atyw­ność. Ale na pod­sta­wie kon­kret­nych oznak moż­na wyod­ręb­nić sytu­acje, któ­re powin­ny budzić nas z letar­gu za kie­row­ni­cą. Mię­dzy inny­mi powin­ni­śmy ogra­ni­czyć zaufa­nie wobec takie­go uczest­ni­ka ruchu, któ­re­go cechy oso­bi­ste lub zacho­wa­nie mogą świad­czyć o tym, że nie sto­su­je się do zasad ruchu dro­go­we­go.

Co na to ustawa?

Według kodek­su dro­go­we­go czuj­ność kie­row­cy powin­na być wzmo­żo­na, gdy:

  • cofa samochód;
  • wyprze­dza inne­go uczest­ni­ka ruchu;
  • poru­sza się w pobliżu „L‑ki”;
  • omi­ja auto­bus szkol­ny lub auto­kar prze­wo­żą­cy dzie­ci;
  • zbli­ża się do skrzy­żo­wa­nia, przej­ścia dla pie­szych, prze­jaz­du dla rowerów lub prze­jaz­du kole­jo­we­go;
  • prze­jeż­dża w pobli­żu przy­stan­ku komu­ni­ka­cji miej­skiej;
  • skrę­ca w dro­gę poprzecz­ną, a jezd­nią jedzie rowe­rzy­sta;
  • poru­sza się w warun­kach ogra­ni­czo­nej widocz­no­ści (w nocy i przy wszel­kiej nie­po­go­dzie).

Szcze­gól­nej uwa­gi wyma­ga się rów­nież od rowe­rzy­sty korzy­sta­ją­ce­go z dro­gi dla rowe­rzy­stów i pie­szych lub chod­ni­ka, a tak­że od pie­sze­go prze­cho­dzą­ce­go przez jezd­nię lub toro­wi­sko.

Czuj­na obser­wa­cja new­ral­gicz­nych miejsc na dro­dze i prze­wi­dy­wa­nie ryzy­kow­ne­go zacho­wa­nia inne­go uczest­ni­ka ruchu zwięk­sza nasze szan­se na unik­nię­cie wypad­ku.

Komu nie ufamy na drodze?

Ist­nie­ją trzy cechy oso­bi­ste ludzi, któ­re według Sądu Naj­wyż­sze­go są wystar­cza­ją­cym powo­dem do utra­ty zaufa­nia wobec dane­go uczest­ni­ka ruchu. Są to:

  • wiek — znaj­du­ją­ca się na dro­dze lub przy niej oso­ba star­sza może być impul­syw­na, zagu­bio­na lub nagle wtar­gnąć na jezd­nię. Senio­rzy, czę­sto nie­świa­do­mi lub wypie­ra­ją­cy świa­do­mość upły­wu cza­su i swo­je­go coraz gor­sze­go sta­nu zdro­wia, rów­nież za kie­row­ni­cą potra­fią przy­czy­nić się do powsta­nia nie­bez­piecz­nej sytu­acji. Rów­nież grup­ki dzie­ci w pobli­żu szko­ły czy przed­szko­la lub bawią­ce się w bez­po­śred­niej bli­sko­ści jezd­ni mogą być nie­prze­wi­dy­wal­ne w swo­im zacho­wa­niu. Im młod­sze, tym więk­sza powin­na być nasza czuj­ność.
  • stan zdro­wia i ogra­ni­czo­na spraw­ność fizycz­na — oso­by nie­peł­no­spraw­ne, poru­sza­ją­ce się na wóz­ku inwa­lidz­kim oraz nie­wi­do­me, prze­miesz­cza­jąc się po dro­gach, mają o wie­le trud­niej­sze zada­nie od osób w peł­ni spraw­nych. Nie tyl­ko los skom­pli­ko­wał im życie, ale rów­nież mini­ster­stwo infra­struk­tu­ry doda­je coś od sie­bie. Dla­te­go widząc takie­go uczest­ni­ka ruchu, dosto­suj pręd­kość i zacho­wa­nie, żeby w razie cze­go ustą­pić pierw­szeń­stwa.
  • nie­trzeź­wość lub zacho­wa­nie wska­zu­ją­ce na stan po zaży­ciu sub­stan­cji psy­cho­ak­tyw­nej ― pie­szy „gonią­cy węża”, pojazd jadą­cy sla­lo­mem, a tak­że gru­pa ludzi spo­ży­wa­ją­cych napo­je wysko­ko­we w pobli­żu knaj­py to powo­dy, by włą­czy­ła Ci się czer­wo­na lamp­ka w gło­wie. Jeśli masz ze sobą pasa­że­ra, niech dzwo­ni na numer 997 lub 112 (pamię­taj, że kie­ru­ją­ce­mu pojaz­dem nie wypa­da roz­ma­wiać przez tele­fon) ― poli­cja spa­cy­fi­ku­je nie­trzeź­we­go kie­row­cę, któ­ry stwa­rza real­ne zagro­że­nie dla sie­bie i innych osób (nawet znaj­du­ją­cych się w znacz­nej odle­gło­ści od dro­gi, gdyż roz­pę­dzo­ny pija­ny kie­row­ca może mieć ogrom­ną siłę raże­nia tak­że poza jezd­nią).

Co powinno nas niepokoić?

Ogra­ni­cze­nie lub utra­tę zaufa­nia do danych uczest­ni­ków ruchu powin­ny też spo­wo­do­wać ich kon­kret­ne zacho­wa­nia:

  • wymu­sza­nie pierw­szeń­stwa ― temat rze­ka, doty­czą­cy nie tyl­ko kie­row­ców jed­no­śla­dów i więk­szych pojaz­dów, ale w rów­nym stop­niu tak­że pie­szych. Prze­pi­sy jasno okre­śla­ją, kto przed kim na dro­dze ma pierw­szeń­stwo. Jeśli poru­sza­li­by­śmy się wszy­scy pie­szo, nie było­by pro­ble­mu, gdy­by od cza­su do cza­su ktoś wymu­sił pierw­szeń­stwo. Jed­nak gdy w grę wcho­dzi masa i pręd­kość roz­pę­dzo­nych pojaz­dów, to kon­se­kwen­cje wymu­sze­nia pierw­szeń­stwa przez kie­row­cę czy wtar­gnię­cie pie­sze­go na dro­gę zwy­kle są tra­gicz­ne. Pie­si czę­sto zbyt dosłow­nie trak­tu­ją prze­pis dają­cy im pierw­szeń­stwo przed nad­jeż­dża­ją­cym pojaz­dem i rączym kro­kiem pró­bu­ją go egze­kwo­wać.
  • pie­szy blo­ku­ją­cy dro­gę ― oso­ba znaj­du­ją­ca się na jezd­ni stwa­rza naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo przede wszyst­kim dla sie­bie, teo­re­tycz­nie więc powin­na mieć dobry powód, by się tak zacho­wać. War­to mieć oczy i uszy sze­ro­ko otwar­te, bo nie­wy­klu­czo­ne, że to ofia­ra lub świa­dek wypad­ku, któ­rzy wzy­wa­ją pomo­cy. Więk­sze są jed­nak szan­se, że to osob­nik nie­trzeź­wy, uczest­nik pro­te­stu, kibic po meczu lub zwy­kły chu­li­gan.
  • brak reak­cji na sygna­ły ostrze­gaw­cze ― jeśli dziw­nie zacho­wu­ją­cy się uczest­nik ruchu jest przez nas ostrze­ga­ny sygna­ła­mi świetl­ny­mi (mru­ga­niem świa­tła­mi dro­go­wy­mi, tzw. dłu­gi­mi) i dźwię­ko­wy­mi (klak­so­nem), a mimo wszyst­ko nie reagu­je, mamy pod­sta­wy, żeby stra­cić do nie­go zaufa­nie. Jeże­li nasze podej­rze­nie wzbu­dza inny kie­row­ca, któ­ry nie reagu­je na żad­ne pró­by komu­ni­ka­cji, może to być oso­ba nie­trzeź­wa lub nagle tra­cą­ca moż­li­wość pano­wa­nia nad pojaz­dem w wyni­ku zasłab­nię­cia lub zaśnię­cia. Stwa­rza to na dro­dze wyjąt­ko­wo duże zagro­że­nie.

Kiedy jeszcze uważamy?

Wzmo­żo­ne natę­że­nie ruchu spie­szą­cych się pie­szych wystę­pu­je w oko­li­cach przy­stan­ków komu­ni­ka­cji miej­skiej, a tak­że dwor­ców (kole­jo­wych, auto­bu­so­wych), sta­cji metra, lot­nisk czy nawet kam­pu­sów wyż­szych uczel­ni (choć tutaj poję­cie „pośpie­chu” nabie­ra nie­co inne­go zna­cze­nia 😉 ― stu­den­tów jest po pro­stu dużo i nie zawsze są trzeź­wi, wyspa­ni i przy­tom­ni).

Pośpiech nie jest rów­nież wska­za­ny w cza­sie zmia­ny kie­run­ku jaz­dy na zie­lo­nej strzał­ce. Wie­lu kie­row­ców jest świę­cie prze­ko­na­nych, że sygna­li­za­tor z warun­ko­wym zezwo­le­niem na skręt jest rów­no­znacz­ny ze zwy­kłym zie­lo­nym świa­tłem i to oni na zie­lo­nej strzał­ce mają pierw­szeń­stwo. Nie­ste­ty naj­czę­ściej o ich błę­dzie prze­ko­nu­ją się na wła­snej skó­rze pie­si i rowe­rzy­ści znaj­du­ją­cy się na przej­ściu bądź prze­jeź­dzie na „praw­dzi­wym” zie­lo­nym świe­tle.

Ponad­to w każ­dym mie­ście są takie miej­sca, gdzie prze­pi­sy są nagmin­nie łama­ne (wygod­ny skrót na osie­dle czy absur­dal­ne ograniczenie/zakaz), albo zna­ki dro­go­we posta­wio­ne wbrew wszel­kiej logi­ce, któ­re są inter­pre­to­wa­ne zgod­nie z zasa­da­mi wol­nej ame­ry­kan­ki. Więk­szość z Was pew­nie koja­rzy taki punkt na swo­jej dro­dze do pra­cy czy skle­pu. Sko­ro już wie­my, że nie­mal pew­ne są cuda-wianki ze stro­ny innych kie­row­ców, to bądź­my bar­dzo ostroż­ni! Tak samo, gdy widzi­my ostrze­że­nie o zmia­nie orga­ni­za­cji ruchu (zwłasz­cza pierw­szeń­stwa!) na danym odcin­ku dro­gi, bądź­my świa­do­mi, że jeste­śmy nie tyl­ko infor­mo­wa­ni, ale tak­że ostrze­ga­ni przed inny­mi uczest­ni­ka­mi ruchu, któ­rzy mogą jechać na pamięć i nie dosto­so­wać się do nowych warun­ków. Zna­cze­nie rzad­ko spo­ty­ka­nych zna­ków dro­go­wych z cza­sem ula­tu­je z naszej pamię­ci, więc w miej­scach ich usta­wie­nia zwięk­sza się poten­cjal­ne ryzy­ko.

120px-Znak_C-12.svgNa skrzy­żo­wa­niu o ruchu okręż­nym ozna­czo­nym tyl­ko zna­kiem C‑12 pierw­szeń­stwo ma wjeż­dża­ją­cy na ron­do, a nie pojazd na nim się znaj­du­ją­cy. Więk­szość kie­row­ców poje­dzie jed­nak „tak jak zawsze”, czy­li tak, jak­by tam był rów­nież znak A‑7, ostrze­ga­ją­cy o koniecz­no­ści ustą­pie­nia pierw­szeń­stwa.

Do listy osób, któ­rych cechy powin­ny budzić naszą czuj­ność, oprócz dzie­ci, osób star­szych, nie­peł­no­spraw­nych i nie­trzeź­wych, nale­ży dodać kie­row­ców z małym sta­żem. Łatwo ich roz­po­znać po nakle­jo­nym zie­lo­nym list­ku na przed­niej lub tyl­nej szy­bie samo­cho­du. Jest to wyraź­na infor­ma­cja, że taki kie­row­ca czu­je się jesz­cze nie­pew­nie w swo­jej nowej roli, zatem jego manew­ry mogą być dale­kie od dosko­na­ło­ści, a sama jaz­da mało dyna­micz­na.

Cza­sa­mi ― na szczę­ście obec­nie coraz rza­dziej ― widu­je­my jadą­cy wrak na kołach, któ­ry nie miał pra­wa legal­nie przejść bada­nia tech­nicz­ne­go. Mamy więc pra­wo podej­rze­wać, że stan tech­nicz­ny takie­go egzem­pla­rza jest dale­ki od wyma­ga­ne­go, a co za tym idzie ― stwa­rza on więk­sze zagro­że­nie na dro­dze. Zupeł­nym prze­ci­wień­stwem jest prze­wa­ża­ją­ca więk­szość kie­row­ców super­sa­mo­cho­dów i aut luk­su­so­wych. To wyjąt­ko­wi szczę­ścia­rze, bo fak­tycz­nie mają szan­sę jeź­dzić swo­im wyma­rzo­nym samo­cho­dem. Ich auta dys­po­nu­ją potęż­ną mocą i przy odro­bi­nie nie­uwa­gi czy bra­wu­ry kie­row­cy wyjąt­ko­wo łatwo wymy­ka­ją się spod kon­tro­li, powo­du­jąc przy tym wido­wi­sko­we koli­zje. Do luk­su­su też trze­ba doj­rzeć i nauczyć się samo­kon­tro­li (dzię­ki kur­som i szko­le­niom z bez­piecz­nej, ewen­tu­al­nie spor­to­wej jaz­dy). Tak jak w przy­pad­ku posia­da­nia psa rasy agre­syw­nej ― liczy się przede wszyst­kim odpo­wie­dzial­ność!

Odręb­ną kate­go­rią kie­row­ców, o któ­rych media coraz czę­ściej nam dono­szą, są eks­tre­mal­ni pira­ci dro­go­wi, ama­to­rzy spor­to­wej jaz­dy, któ­rych pasją jest jed­nak praw­do­po­dob­nie nie tyle sport, co raczej hur­to­we łama­nie prze­pi­sów samo w sobie. Ich zacho­wa­nie za kie­row­ni­cą stwa­rza nie tyl­ko zagro­że­nie, ale wręcz nie­bez­pie­czeń­stwo kata­stro­fy w ruchu lądo­wym. Roz­pę­dza­ją oni swo­je nie­rzad­ko zmo­dy­fi­ko­wa­ne boli­dy do absur­dal­nych pręd­ko­ści, trak­tu­jąc dro­gi publicz­ne jak wir­tu­al­ną prze­strzeń, gdzie nikt nie umie­ra napraw­dę. Napo­tka­nych w ruchu miej­skim takich osob­ni­ków nale­ży trak­to­wać jak nie­bez­piecz­ne dzi­kie zwie­rzę: nie zbli­żać się, nie pro­wo­ko­wać i nie wcho­dzić w dro­gę. A gdy zagro­że­nie minie, zawia­do­mić odpo­wied­nie służ­by.

Pamię­taj­cie! W sytu­acji gdy inny użyt­kow­nik ruchu łamie prze­pi­sy, nas nie zwal­nia to z odpo­wie­dzial­no­ści, jeże­li:

  • mogli­śmy zauwa­żyć lub prze­wi­dzieć to zacho­wa­nie;
  • prze­wi­du­jąc lub dostrze­ga­jąc prze­wi­nie­nie, nie zro­bi­li­śmy wszyst­kie­go, żeby zapo­biec zaist­nia­łe­mu incy­den­to­wi;
  • byli­śmy w sta­nie dosto­so­wać swo­je zacho­wa­nie do powsta­łych warun­ków.

Podsumowanie

Prze­pi­sy jasno mówią, że każ­dy uczest­nik ruchu może liczyć na to, iż inni prze­strze­ga­ją prze­pi­sów ruchu dro­go­we­go. Ist­nie­je jed­nak sze­reg sytu­acji, w któ­rych zasto­so­wać nale­ży zasa­dę ogra­ni­czo­ne­go zaufa­nia. Sta­le też rośnie lista osób, wobec któ­rych trze­ba ogra­ni­czyć zaufa­nie. Kie­row­ca mają­cy odro­bi­nę ole­ju w gło­wie nie tyl­ko sys­te­ma­ty­zu­je i uzu­peł­nia swo­ją wie­dzę teo­re­tycz­ną oraz dosko­na­li umie­jęt­no­ści prak­tycz­ne, ale też bacz­nie obser­wu­je innych uczest­ni­ków ruchu i potra­fi prze­wi­dy­wać ich zacho­wa­nia, nawet jeśli są one nie­zgod­ne z kodek­sem dro­go­wym.


KONKURS

Dzię­ki uprzej­mo­ści Ergo Hestii, któ­ra jest spon­so­rem nagród, może­cie wziąć udział w kon­kur­sie. Do zdo­by­cia jest voucher do Szko­ły Jaz­dy Micha­ła Kościusz­ko, upo­waż­nia­ją­cy do odby­cia szko­le­nia wła­snym samo­cho­dem.

nagroda1

1 miej­scevoucher do Szko­ły Jaz­dy Micha­ła Kościusz­ko
2 miej­sce — duża aptecz­ka + power­bank
3 miej­sce — duża aptecz­ka + zestaw odbla­sko­wy
nagrody

ZADANIE KONKURSOWE
Opisz sytu­ację, w któ­rej musiałaś/musiałeś sko­rzy­stać z zasa­dy ogra­ni­czo­ne­go zaufa­nia.

Liczy się kre­atyw­ność w opi­sie! Cze­ka­my na barw­ne, poru­sza­ją­ce i poucza­ją­ce histo­rie.
Odpo­wie­dzi udzie­laj­cie w komen­ta­rzach pod tym wpi­sem.
Macie czas do 15 mar­ca 2015 r. (nie­dzie­la) do pół­no­cy.

Powo­dze­nia! 🙂

Wyniki konkursu

Kon­kurs roz­strzy­gnię­ty! Dzię­ku­je­my wszyst­kim za udział, a zwy­cięz­com gra­tu­lu­je­my!

Miej­sce 1. zaj­mu­je Alek Grzy­wacz.
Miej­sce 2. zaj­mu­je Nata­lia Kala­mon.
Miej­sce 3. zaj­mu­je Woj­tek Matz.

Zwy­cięz­ców pro­si­my o kon­takt mailo­wy pod adre­sem blog@antymoto.com — nale­ży podać adres oraz numer tele­fo­nu dla kurie­ra.


Wpis powstał przy współ­pra­cy z fir­mą Ergo Hestia.

Dołącz do nas!
Face­bo­ok Insta­gram YouTu­be
[wysija_form id=“4”]

↓ Lajk do dechy! ↓

  • 322
  •  
  •