fbpx

PARTNER BLOGA:

Żegnamy Tor Lublin

Przewiń w dół
Tor Lublin to jed­no z nie­wie­lu miejsc otwar­tych dla fanów moto­ry­za­cji, w któ­rym moż­na regu­lar­nie i za nie­wiel­kie pie­nią­dze ćwi­czyć umie­jęt­ność jaz­dy. I to zarów­no jeż­dżąc pro­sto, jak i bokiem. Tym więk­szym absur­dem jest fakt, iż obiekt ten nie­ba­wem prze­sta­nie ist­nieć.

W Dzień Kobiet, czy­li 8 mar­ca, wybra­li­śmy się na Tor Lublin, aby praw­do­po­dob­nie ostat­ni raz pojeź­dzić po nim naszą Świn­ką. Dla­cze­go ostat­ni? Nie­ba­wem miej­sce to zosta­nie zasy­pa­ne zie­mią, a wszyst­ko przez skar­gi i pro­te­sty miesz­kań­ców pobli­skie­go osie­dla miesz­ka­nio­we­go, któ­re powsta­ło… już w momen­cie funk­cjo­no­wa­nia toru! Ale ponie­waż Pol­ska to kraj absur­dów, jeden z nie­wie­lu torów samo­cho­do­wych w naszym kra­ju znik­nie z mapy. Cie­ka­we co powsta­nie na jego miej­scu — ponoć kolej­ne osie­dle miesz­ka­nio­we. A może cen­trum han­dlo­we?

Dopeł­nie­niem far­sy zwią­za­nej z Torem Lublin jest spot rekla­mo­wy, któ­rym nie­daw­no woje­wódz­two lubel­skie pro­mo­wa­ło się w tele­wi­zji. Szcze­rze? To wstręt­ne i zwy­czaj­nie nie­smacz­ne, że obiekt prze­zna­czo­ny do likwi­da­cji, któ­re­go chy­ba nikt nie sta­rał się szcze­gól­nie rato­wać przez usu­nię­ciem z powierzch­ni Pol­ski, jest wyko­rzy­sty­wa­ny przez wło­da­rzy do rekla­my. A może zwy­czaj­nie agen­cja rekla­mo­wa robią­ca klip nie wyczu­ła tego zgrzy­tu, a to dla­te­go, że jest z War­sza­wy? Nie ma zna­cze­nia — fetor pozo­stał.

Tor Lublin demotywator

Wra­ca­jąc do naszej wizy­ty w Lubli­nie — tre­ning orga­ni­zo­wa­li ludzie z Dri­ve­art, dzię­ki któ­rym prak­tycz­nie co week­end tor jest dostęp­ny dla wszyst­kich chęt­nych potre­no­wać szyb­ką jaz­dę lub drift. Staw­ki nie są wygó­ro­wa­ne, bo za 150 zł upa­lać moż­na było do woli cały dzień. My wybra­li­śmy opcję kil­ku­go­dzin­nej jaz­dy — sko­ro już byli­śmy na miej­scu, to chcie­li­śmy się dobrze wysza­leć. No i fak­tycz­nie tak było — Świn­ka chrum­ka­ła, przód płu­żył, opo­ny pisz­cza­ły, a my hodo­wa­li­śmy na twa­rzach bana­ny. Pojeż­dżaw­ko­wy stan­dard 🙂 Minu­sem z pew­no­ścią było jed­no­cze­sne poru­sza­nie się po torze aut jeż­dżą­cych pro­sto i bokiem — dri­fte­rzy czę­sto popeł­nia­li błę­dy, przez co nie­trud­no było o zasta­nie sto­ją­ce­go w poprzek dro­gi samo­cho­du, co stwa­rza­ło zagro­że­nie. Nie poma­gał rów­nież fakt, że każ­dy obie­rał swo­ją wła­sną tra­sę. Sta­ra­li­śmy się w związ­ku z tym wycze­ki­wać na odpo­wied­ni moment, aby wje­chać na tor i zro­bić kil­ka kolej­nych kółek. Wystar­czył łeb na kar­ku, aby bez­piecz­nie i do woli się wyjeź­dzić.

Dojazd z War­sza­wy do Lubli­na, kil­ku­go­dzin­ne upa­la­nie i powrót do sto­li­cy zaję­ły nam prak­tycz­nie cały dzień. Oprócz wpi­so­we­go za wjazd na tor wyda­li­śmy spo­ro na pali­wo — zuży­li­śmy w sumie dwa baki ben­zy­ny o mocy szla­chet­nych 98 okta­nów. Czy wyjazd był wart wol­nej sobo­ty i kil­ku­set pol­skich zło­tych? Tak, TAK, zde­cy­do­wa­nie tak! Nawierzch­nia toru jest w cał­kiem nie­złym sta­nie, układ krę­ty i cie­ka­wy, a do tego Lublin jest jed­nym z nie­wie­lu miast posia­da­ją­cych wła­sny tor przy­sto­so­wa­ny do jaz­dy samo­cho­dem. Pod­kre­śla­my to, gdyż jest to nie­zmier­nie smut­ny fakt — tego typu obiekt powi­nien być w każ­dym mie­ście, a więk­szy tor przy­naj­mniej w każ­dym woje­wódz­twie!

Koniec Toru Lublin jest nie­ste­ty bli­ski. Mówi się o koń­cu mar­ca, ale wcze­śniej datę likwi­da­cji kil­ku­krot­nie już prze­kła­da­no. Korzy­staj­cie z tego obiek­tu póki moż­na — to zna­ko­mi­te miej­sce na tre­ning umie­jęt­no­ści, jak i pozna­nie ludzi opa­no­wa­nych przez tę samą pasję co my. Szcze­rze przy­kro było patrzeć, że pod­czas naszej wizy­ty na torze wię­cej było gapiów, niż osób jeż­dżą­cych. Będzie­my tęsk­nić za tym miej­scem! 🙁

Obej­rzyj­cie jak się bawi­li­śmy:

I jak robi­li to tego same­go dnia inni kie­row­cy:

Tor Lublin

Tor Lublin

Tor Lublin

Tor Lublin

Tor Lublin

Tor Lublin

  • 57
  •  
  •