fbpx

PARTNER BLOGA:

Cofanie szafy.
Czy jest na to rada?

Przewiń w dół

Wbrew pozo­rom nie cho­dzi o prze­sta­wia­nie mebli, ale o pro­ce­der sze­ro­ko sto­so­wa­ny w obro­cie uży­wa­ny­mi auta­mi. Dokład­nie cho­dzi o cofa­nie prze­bie­gu lub, jak kto woli, o kory­go­wa­nie wska­zań licz­ni­ka prze­bie­gu. Jak by tego nie nazy­wać, jest to oszu­stwo.

Skąd taka popu­lar­ność tego pro­ce­de­ru? To jest bar­dzo dobre pyta­nie, ale chy­ba bar­dziej do socjo­lo­gów i psy­cho­lo­gów. Ja tego nie rozu­miem. Ja, w prze­ci­wień­stwie do moich roda­ków, nie boję się duże­go prze­bie­gu… W zasa­dzie — co to zna­czy duży prze­bieg? Nie­daw­no o tym pisa­łem w arty­ku­le „Nie taki prze­bieg strasz­ny, jak go malu­ją!”

Jak kory­gu­je się wska­za­nia licz­ni­ka? Bar­dzo pro­sto. Nie trze­ba już krę­cić try­bi­ków i wycią­gać pręd­ko­ścio­mie­rza z auta. Wystar­czy pod­piąć kom­pu­ter, ten co się przy doda­wa­niu myli i goto­we. Wszyst­ko trwa chwi­lę i spraw­ny „korek­tor licz­ni­ków” jest w sta­nie obsłu­żyć całą lawe­tę zawa­lo­ną auta­mi w cza­sie, gdy kie­row­ca wci­na na przy­kład obiad. Lek­ko, łatwo i przy­jem­nie. Nie­ste­ty, kupu­ją­cy uży­wa­ne auta już się tak nie cie­szą. 

Komputer diagnostyczny jest bardzo pomocny, ale wbrew pozorom nie daje pewności.
Kom­pu­ter dia­gno­stycz­ny jest bar­dzo pomoc­ny, ale wbrew pozo­rom nie daje pew­no­ści.

Czy moż­na jakoś wykryć cofa­nie licz­ni­ka? W wie­lu przy­pad­kach tak. W wie­lu autach, poza kom­pu­te­rem odpo­wie­dzial­nym za wyświe­tla­nie prze­bie­gu na wyświe­tla­czu, są jesz­cze inne jed­nost­ki, odpo­wie­dzial­ne za pra­cę auto­ma­tycz­nej skrzy­ni bie­gów, ele­men­tów wypo­sa­że­nia wnę­trza, ABS i innych. Z nich też moż­na sczy­tać prze­bieg, jeśli cofa­nie było robio­ne na szyb­ko i cho­dzi­ło tyl­ko o to, co ma się wyświe­tlać. Jeśli jed­nak ser­wis auto­ry­zo­wa­ny nie jest nam w sta­nie pomóc to może­my się zgło­sić do fir­my, któ­ra zaj­mu­je się… korek­tą prze­bie­gu. Sytu­acja jest para­dok­sal­na, ale tak wła­śnie jest. Tacy spe­ce bar­dzo czę­sto są w sta­nie prze­cze­sać wszyst­kie ukła­dy auta w poszu­ki­wa­niu śla­dów cofa­nia prze­bie­gu.

200000km… Magicz­na barie­ra. W cza­sach Polo­ne­zów i Malu­chów, taką barie­rą było 100000km. Obec­nie poprzecz­ka jest wyżej pod­nie­sio­na. Zwróć­cie uwa­gę, że naj­czę­ściej sta­re auta, spro­wa­dza­ne zza gra­ni­cy mają prze­bie­gi w oko­li­cach 180–190000km. Przy­pa­dek? Nie sądzę 😉 Po pro­stu ludzie uwa­ża­ją, że to jest prze­bieg gwa­ran­tu­ją­cy jesz­cze kil­ka lat eks­plo­ata­cji. Jak do tego docho­dzą? Śred­ni rocz­ny prze­bieg auta w Pol­sce to 12–13000km. Jeśli ktoś kupu­je używ­kę z prze­bie­giem 180000km to uwa­ża, że 5 lat to spo­koj­nie pojeź­dzi i jesz­cze z akcep­to­wa­nym prze­bie­giem to auto się sprze­da po tym cza­sie. Nie wiem, czy ta teza jest w 100% słusz­na, ale ina­czej tego nie widzę.

Komora silnika nie zawsze wskaże nam jaki jest przebieg auta. Jednak może nam trochę pomóc.
Komo­ra sil­ni­ka nie zawsze wska­że nam jaki jest prze­bieg auta. Jed­nak może nam tro­chę pomóc.

Nie­ste­ty w wie­lu autach nie jeste­śmy w sta­nie spraw­dzić jaki jest rze­czy­wi­sty prze­bieg. Co wte­dy robić? Spraw­dzić stan tech­nicz­ny. Naj­chęt­niej kupo­wa­ne w Pol­sce auta uży­wa­ne miesz­czą się w prze­dzia­le ceno­wym +/- 5000zł. Spraw­dze­nie auta w warsz­ta­cie może kosz­to­wać nawet 500zł. Czy war­to? Wyda­je mi się, że tak. Zwłasz­cza, że mając do dys­po­zy­cji inter­net i fora zrze­sza­ją­ce fanów danej mar­ki lub mode­lu, moż­na zna­leźć warsz­tat, któ­ry rze­tel­nie okre­śli stan tech­nicz­ny auta.

Wnętrze wiele mówi o przebiegu, ale nie daje 100% pewności.
Wnę­trze wie­le mówi o prze­bie­gu, ale nie daje 100% pew­no­ści.

Jest też teo­ria, któ­ra mówi, że prze­bieg moż­na okre­ślić po sta­nie wnę­trza auta. Nie do koń­ca mogę się z tym zgo­dzić. Znam przy­pad­ki aut skraj­nie zanie­dba­nych, któ­re po prze­bie­gu mniej­szym niż 100000km wyglą­da­ły jak po raj­dzie Dakar. Dodat­ko­wo pamię­taj­cie, że coraz popu­lar­niej­sze są usłu­gi auto deta­ilin­gu. I nie mam nic prze­ciw­ko takim usłu­gom, ale jest to dosko­na­ły spo­sób na ukry­cie prze­bie­gu auta. Poza myciem, pra­niem i odszczu­rza­niem, usłu­ga może obej­mo­wać usu­wa­nie zary­so­wać i wgnie­ceń na nad­wo­ziu, jak rów­nież napra­wia­nie prze­tar­tej tapi­cer­ki, rów­nież skó­rza­nej. Oczy­wi­ście nikt nie będzie wyda­wał 2000zł na deta­iling auta war­te­go 5000zł. Cho­ciaż… Jeśli wyrwa­ło się za 200 Euro w mia­rę spraw­ne, ale zapusz­czo­ne auto… Cięż­ko jest nadą­żyć za han­dla­rza­mi 😉 Może się też zda­rzyć tak, że now­sze i droż­sze uży­wa­ne auto ma wymie­nio­ne sie­dze­nia i inne ele­men­ty wnę­trza na zupeł­nie nie­zu­ży­te, pocho­dzą­ce z bite­go egzem­pla­rza. Na aukcjach moż­na cza­sem zna­leźć opi­sy, w któ­rych w zale­tach auta wymie­nio­ne jest „wnę­trze jak w now­szej gene­ra­cji”. To powin­no obu­dzić naszą czuj­ność.

Książki serwisowe są notorycznie „produkowane”. Jeśli wszystkie pieczątki są takie same, a do wpisów użyto tego samego długopisu, to powinno wzbudzić nasze podejrzenia.
Książ­ki ser­wi­so­we są noto­rycz­nie „pro­du­ko­wa­ne”. Jeśli wszyst­kie pie­cząt­ki są takie same, a do wpi­sów uży­to tego same­go dłu­go­pi­su, to powin­no wzbu­dzić nasze podej­rze­nia.

Jak więc pora­dzić sobie z cofa­niem licz­ni­ków? Nasz rząd wpro­wa­dził na przy­kład, obo­wią­zek zapi­sy­wa­nia, pod­czas bada­nia tech­nicz­ne­go, prze­bie­gu auta. Czy to coś pomo­że? Moim zda­niem nic, a nic. Zwłasz­cza w autach do 5 lat. Pierw­sze bada­nie prze­pro­wa­dza­ne jest po 3 latach, a następ­ne po kolej­nych dwóch. Przez pierw­sze trzy lata auto może swo­bod­nie zro­bić 130000km. Licz­nik cof­nie się na 45000km i pod­da się auto bada­niu. Póź­niej doro­bi się kolej­ne 60000km i zno­wu cof­nie licz­nik na 65000km. Książ­ka ser­wi­so­wa w 5 let­nim aucie nie jest klu­czem do suk­ce­su. Sprze­daw­ca zawsze może wymy­śleć jakąś histo­ryj­kę lub „doro­bić” książ­kę. Pro­ste. A naj­gor­sze jest to, że za cofa­nie licz­ni­ków nie ma żad­nej kary. Nie jest to nawet wykro­cze­niem, nie mówiąc już o prze­stęp­stwie…

Jak na te kwe­stie patrzą oso­by zaj­mu­ją­ce się obro­tem auta­mi uży­wa­ny­mi? Uda­ło mi się wziąć na spyt­ki wła­ści­cie­la komi­su, któ­ry chciał zacho­wać ano­ni­mo­wość. Dla­cze­go „cofa­nie sza­fy” jest tak dużym pro­ble­mem w naszym kra­ju? A może nie tyl­ko w naszym?

Klien­ci lubią być oszu­ki­wa­ni. To chy­ba naj­prost­sza odpo­wiedź na to pyta­nie. Cza­sem czło­wiek stoi pod ścia­ną. Mamy dobre, zadba­ne auto. Bez rdzy, bez uszko­dzeń. Wbrew pozo­rom takie się tra­fia­ją i nie jest ich wca­le mało. Nie­ste­ty auto jest z prze­bie­giem 320000km. I to jest coś co odstra­sza klien­tów. Prze­cież 10km dalej w innym komi­sie stoi podob­ne auto, ale z prze­bie­giem mniej­szym o 50–80000km. Oczy­wi­ście prze­bieg nie jest praw­dzi­wy, tyl­ko po pro­stu nie mar­twi tak klien­ta. Klien­ci nie­ste­ty cały czas, a może nawet obec­nie bar­dziej, kie­ru­ją się legen­da­mi i ste­reo­ty­pa­mi. W ten spo­sób koło się zamy­ka. To jest bar­dzo przy­kre, ale przy tak niskim pozio­mie wie­dzy i tak zawę­żo­nym myśle­niu, cofa­nie licz­ni­ków będzie cały czas na topie. Co cie­ka­we, nie tyl­ko u nas. Na tak zwa­nym zacho­dzie, auta już cze­ka­ją na nas z cof­nię­tym prze­bie­giem.

Każda książka serwisowa ma zapisaną datę druku. Łatwo więc sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z oszustwem.
Każ­da książ­ka ser­wi­so­wa ma zapi­sa­ną datę dru­ku. Łatwo więc spraw­dzić, czy nie mamy do czy­nie­nia z oszu­stwem.

Co robić? Zwra­cać uwa­gę głów­nie na stan tech­nicz­ny, a prze­bieg trak­to­wać z przy­mru­że­niem oka. Oczy­wi­ście nie moż­na zakła­dać, że 100% aut jest „krę­co­nych”, ale i tak naj­waż­niej­sza powin­na być kon­dy­cja pojaz­du. Wszyst­ko jest do spraw­dze­nia. War­to też pogo­dzić się z tym, że Niem­cy, Fran­cu­zi, Wło­si i Bel­go­wie nie kupu­ją aut kla­sy śred­niej z sil­ni­ka­mi die­sla żeby robić 10000km rocz­nie. 30000km moż­na przy­jąć za nor­mal­ny prze­bieg. Jaki z tego wnio­sek? Więk­szość auto 10 let­nich ma oko­ło 300000km. Oczy­wi­ście, tra­fią się takie z więk­szym jak i mniej­szym prze­bie­giem, ale nie będzie ich tak dużo, jak­by to wyni­ka­ło z dekla­ra­cji w ogło­sze­niach.

Pamię­taj­cie. Naj­waż­niej­sze jest dokład­ne spraw­dze­nie sta­nu tech­nicz­ne­go przed zaku­pem. Jeśli sprze­da­ją­cy ma z tym pro­blem… to już jego pro­blem.

Wię­cej o tym jak spraw­dzić stan auta, prze­czy­ta­cie w naszym wpi­sie „Jak kupić samo­chód uży­wa­ny?”


Wpis powstał we współ­pra­cy z mar­ką Castrol.

Dołącz do nas!
Face­bo­ok Insta­gram YouTu­be
[wysija_form id=“4”]

↓ Lajk do dechy! ↓

  • 151
  •  
  •